Lektura “Prima sort” (tłum. Małgorzata Gralińska) Waltera Kempowskiego zbiegła się u mnie
z seansem “Lissy” Konrada Wolfa*. Oba te dzieła są opowieściami o II wojnie światowej oczami rodowitych Niemców. Pisarz tworzy znakomitą autofikcję o swojej rodzinie i dorastaniu w Rostocku, z kolei reżyser realizuje dość przeciętną i dosłowną produkcję o młodym małżeństwie, które dzięki politycznemu uwikłaniu męża zaczyna wychodzić z biedy i bezrobocia tworząc dobrze prosperującą komórkę społeczną wpisującą się w ideał germańskiej familiii. Wojna dla obu tych rodzin oznacza zmiany, ale nie jest powodem do większego niepokoju (choć bywa źródłem napięć i konfliktów wewnętrznych jak to się dzieje z filmową małżonką), ani żadną katastrofę (choć ukochane miasto zostaje zbombardowane jak w powieści). Ot życie toczy się dalej na nieco innych warunkach.
Film możecie zobaczyć za darmo na @arte.tv_pl , a książkę koniecznie zamówcie sobie od
@artragepl bo jest absolutnie świetna, a mam poczucie, że przeszła bez echa.
Mogłabym o tej pozycji pisać godzinami, bo jest nowatorska formalnie, bo historyczne osadzenie jest niebywale frapujące, a losy autora przerażające, bo ma w sobie żart, ironię i całe mnóstwo kulturowych smaczków z całym l bogactwem przypisów i znakomitym posłowiem tłumaczki, ale tego nie zrobię, bo mam ostatnio w sobie jakiś opór wobec social mediów, który mnie zniechęca do dłuższej produkcji.
Chciałam coś napisać, żeby Was
zachęcić do lektury, sięgnijcie po Kempowskiego, ja na pewno lekturze “Prima sort” nadrobię
zakupione sto lat temu “Wszystko na darmo”.
*Ciekawostka, oryginalny tytuł powieści brzmi “Tadellöser & Wolff”
#primasort #walterkempowski #bookstagram #książki #literatura
Niemożliwe, a jednak. To jest post całkiem aktualny, bo wszystkie (albo prawie, ale o tym poniżej) te znakomite rzeczy możecie wciąż nabyć w swoich ulubionych salonikach prasowych i innych ostojach papierowych skarbów.
Przyznaję chiński temat kupiłam od razu, natomiast George&George to nie był numer na który bardzo czekałam, ale nie mogłam się oprzeć tej okładce “Literatury na świecie”, tym bardziej, że tak idealnie współgra kolorystycznie z bardzo wyczekanym i tematycznie interesującym nowym numerem @miesiecznik_znak
Do kolekcji prenumerowane @magazynpismo , które kwietniowo będzie obchodzić swoje setne wydanie. Gratulacje! Przy okazji mogę się pochwalić, że jestem dumną posiadaczką pierwszego numeru.
Na koniec rocznikowe i darmowe (!) wydanie internetu w papierze, czyli @mintmagazine.pl Miałam okazję być niedawno na krakowskim spotkaniu z przedstawicielami pisma, gdzie rozdawano egzemplarze, ale z tego, co wiem można je znaleźć w różnych świetnych, kulturalnych miejscach, więc wypatrujcie, jeśli lubicie magazynować magazyny równie mocno, jak ja.
W planach mam jeszcze nowy numer kwartalnika @czasopismo_ekrany - bo jak tu się oprzeć Monice Vitti na okładce?
#prasówka #magazynykulturalne #kultura #czasopismakulturalne #magazyny
“Popatrzyłem na niego i przyszło mi do głowy, że nie tylko on, ja też jestem zgubiony. Podróżuje ze mną po Europie i opłakuje Lenkę Morgenstern, z którą chciał udać się w nigdy nieodbytą podróż poślubną. Ale zamiast Lenki Morgenstern to ja jeżdżę z nim po Europie i opłakuję Carlę.
Winterberg jest szalony i zgubiony.
Ja jestem szalony i zgubiony.
Potem udaliśmy się na chwilę do swoich pokoi na górze.
Potem znowu zeszliśmy.
Później siedzieliśmy w tramwaju.
Później w autobusie.
A potem staliśmy przy wejściu do Muzeum Historii Wojskowości w wiedeńskim arsenale.
Winterberg i ja.
Wiedziałem, że długo już z nim nie wytrzymam.
Nie mogę mu pomóc.
Tak jak on nie może pomóc mnie.”
Po lekturze “Stacja Europa Centralna” (tłum. Małgorzata Gralińska) miałam ochotę udać się w kolejowy rajd po starym kontynencie, stąd wiedziałam, że w podróż pociągiem do naszych południowych sąsiadów na pewno zabiorę kolejną książkę Jaroslava Rudiša. Padło na uhonorowaną nagrodą Angelusa “Ostatnią podróż Winterberga” (tłum. Małgorzata Gralińska) i od razu Wam zdradzę, że był to bardzo dobry wybór.
Prawie stuletni Wenzel Winterberg podstępem wciąga w historyczną podróż swojego opiekuna. Jan Kraus miał towarzyszyć swojemu podopiecznemu w jego ostatnich berlińskich chwilach, a tymczasem nie dość, że staruszek okazał się zdrów jak ryba, to jeszcze zapragnął ruszyć na dość rozległą wycieczkę do przeszłości. Brzmi jak przepis na komiczną powieść drogi, ale zamiast histerycznych napadów śmiechu otrzymujemy przejmującą lekcję historii, będącą nostalgiczną opowieścią o starym człowieku, który pragnie rozliczyć się z młodością, i o nieco młodszym, który zdaje się nie dbać o własną przyszłość.
[cd.poniżej]
Czy już wiadomo, która autorka będzie w tym roku królować w moim zestawie najczęściej czytanych? Wszystko na to wskazuje.
A rzecz miała być o seriach.
Nie sięgam po nie, wzbraniam się, bo nie lubię czekać na kolejne tomy, które poprzedza zapomnienie tego, co działo się wcześniej. Tak samo mam z serialami. Muszę mieć pewność, że seria nie skończy się w pół drogi, że wydawnictwo wyda albo stacja telewizyjna wyemituje skończone dzieło, a nie przerwie w połowie. A ja dla swojego komfortu będę miała dostęp do całości.
Tak było z Ali Smith i jej czterema porami roku. Bardzo chciałam przeczytać, bo znałam autorkę tylko z tych brzydkich wydań znalezionych w sklepowych koszach z książkami za 5zł, ale drżałam, że @wydawnictwo_wab w połowie przestanie wydawać. Potem długo się czaiłam w bibliotekach, tylko wciąż miałam globalny limit na koncie (pozdrawiam krakowskie filie), a kiedy już mi się uzbierało miejsca na 4 pozycje, to akurat któraś z nich była wypożyczona. Finalnie, po wielu miesiącach się udało.
#alismith #książki #books #bookstagram #literatura
Niemalże przez cały rok towarzyszyło mi poczucie, że bardzo mało czytam. Jest to prawdą, o ile porównam sobie swój wynik z tym ubiegłorocznym (przeczytałam o 42 pozycje mniej), ale myślę, że 106 książek to całkiem przyzwoita liczba, tym bardziej, że wyniknęła z mojej potrzeby, by nieco zwolnić z pochłanianiem kolejnych lektur.
Zapraszam na moje podsumowanie czytelniczego 2025.
PRZESZŁE PROZY
MAŁE PRELUDIA (tłum. Kaja Gucio) Helen Garner – był post
GDY LEŻĘ, KONAJĄC (tłum. Jacek Dehnel) William Faulkner – mój powrót do jednego z ulubionych noblistów. Od lat planowałam ją przeczytać, ale nigdy nie mogłam jej znaleźć na bibliotecznej półce, nowe wydanie i odświeżony przekład pozwoliły mi znowu rozsmakować się w tej znakomitej prozie. Czarny humor, amerykańskie południe i rodzinne animozje zapakowane do rozpadającego się wozu w ostatniej drodze matrony rodu.
WOJNA (tłum. Anna Wasilewska) Louis-Ferdinand Céline – ach, jak bardzo się bałam tego cynicznego pisarza. Podchodziłam jak pies do jeża, ale w końcu ciekawość wygrała i sięgnęłam po to arcyciekawe, brutalnie błyskotliwe maleństwo, w którym ostatnie co znajdziecie, to poprawność polityczna. Po tej próbie, wiem że jestem gotowa na zdecydowanie więcej!
PODRÓŻNY I ŚWIATŁO KSIĘŻYCA (tłum. Jan Zimierski) Antal Szerb – był post
BERG (tłum. Jerzy Jarniewicz) Ann Quinn – awangardowy brytyjski klasyk, w którym (znowu) nie brak czarnego humoru. Jest nietypowy plan morderstwa, jest ciążąca nad bohaterem figura nadopiekuńczej matki i duszny klimat pensjonaciku nadmorskiego miasteczka. Ta seria nie zawodzi! O czym świadczy obecność kolejnej pozycji, czyli…
POCHWYCENI (tłum. Marcin Szuster) Henry Green – był post
CÓRKA WETERYNARZA (tłum. Jolanta Kozak) Barbara Comnys – realistyczna baśń o dojrzewaniu w domu pozbawionym uczuć. Nie chcę zdradzać za dużo, bo to niewielka powieść z zaskakującym twistem, ale warta lektury.
SAMOTNE LONDYŃCZYKI (tłum. Teresa Tyszowiecka blasK!) Sam Selvon – był post
[cd.poniżej]
Prasówka vol. 16
Prenumerata @magazynpismo ma się dobrze, moje kolekcjonowanie „Literatury na świecie” trwa w najlepsze (na zdjęciu nie ma najnowszego numeru, który zakupię już niebawem), nie mogłam też przegapić arcyciekawego numeru @miesiecznik_znak , ale pojawiła się też nowość w postaci @notatnik_literacki , po która sięgnęłam z uwagi na herstoryczny temat.
Nie pytajcie kiedy to wszystko przeczytam.
#prasówka #magazynykulturalne #kultura #czasopismakulturalne #magazyny