Art Rage

@artragepl

Na 🔥 artrage.pl doskonały wybór ebooków. Na 🔥 wydawnictwo.artrage.pl – nasze książki (też papierowe)! Wszystko w linkach 👇👇👇
Followers
10.5k
Following
368
Account Insight
Score
34.8%
Index
Health Rate
%
Users Ratio
29:1
Weeks posts
PIERWSZA SURINAMKA [ale nie ostatnia rzecz z Surinamu, którą wydamy, o tym więcej kiedy indzie] Tym razem mamy dla Was powieść Bei Vianen w przekładzie Alicji Oczko i z posłowiem Bożeny Czarneckiej, powieść należącą już do klasyki literatury zarówno holenderskiej (napisana po niderlandzku), jak i surinamskiej Lata 50. XX wieku, holenderska kolonia na Karaibach, centrum społecznych i etnicznych zawirowań. Sita, młoda dziewczyna z Indii Wschodnich, zmaga się ze śmiercią matki i stara się chronić przed błędami ojca. Próbuje też opiekować się młodszym bratem i wykuwać własne życie w sztywnej, konserwatywnej kulturze. Codzienność dziewczyny w tropikalnym otoczeniu staje się jeszcze trudniejsza po odejściu jej najlepszej przyjaciółki i w obliczu niechcianej ciąży. Powieść Bei Vianen to rzecz o dorastaniu młodej dziewczyny, ale przede wszystkim o dążeniu do tego, by móc decydować o sobie i swoim życiu i o ofiarach, jakie muszą ponosić kobiety w walce o własną tożsamość. *** *** *** Książka trafia do Was dzięki nim: Przełożyła: Alicja Oczko Posłowiem opatrzyła: Bożena Czarnecka Redagowała: Gabriela Niemiec Korektę wykonały: Aleksandra Marczuk-Radoszek, Anna Smutkiewicz Okładkę zaprojektował: Łukasz Piskorek Poskładała: Mimi Wasilewska Ebook opracowała: Katarzyna Rek Produkcję koordynował: Szczepan Kulpa Wymyślali i prowadzili: Krzysztof Cieślik i Michał Michalski Promować będą próbować: Paula Czubaj, Agata Krajewska Wspierała: Dutch Foundation for Literature
124 5
5 hours ago
„Przedmioty, miejsca i ślady również przechowują pamięć. Pytanie brzmi: kto ją zapisze lub opowie, by przetrwała? Kto jest świadkiem, który ją przywróci lub utrzyma przy życiu? Myślę, że pisarz lub opowiadacz jest osobą, która ma wszystko, czego potrzeba, by zachować tę pamięć, chronić ją i szeptać światu. Światu, który czasem nie chce jej słuchać”. W going.more (@going.app ) przeczytacie wywiad z Ibtisam Azem – autorką „Księgi zniknięcia”, jednej z najważniejszych powieści palestyńskich ostatnich lat (pierwszy raz ukazała się w 2014 roku). Jeden z jej bohaterów – Ariel, krytyczny wobec okupacji wojskowej Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy, ale wierny projektowi Izraela – pewnego ranka budzi się i odkrywa, że wszyscy Palestyńczycy nagle zniknęli. Zaczyna szukać wyjaśnienia tej zagadki. Do opowiedzenia jakich historii i prawd wykorzystuje autorka ten znany fantastyczny schemat? Warto przeczytać – i wywiad, i książkę. Link w stories. @ohsotychonic #księgazniknięcia #palestyna #literaturapalestyńska #książka #doczytania
55 0
1 day ago
Ibtisam Azem. "Księga zniknięcia" Co by się stało, gdyby nagle zniknęli wszyscy P@lesty ńczycy z Izr@ela , Zachodniego Brzegu i Strefy G@zy ? Co by to oznaczało dla tych, którzy zostali? Jak zmieniłoby się życie w tym regionie? Taką fantastyczną wizję snuje Ibtisam Azem w "Księdze zniknięcia". Chciałoby się powiedzieć, że to swego rodzaju dystopia z elementami realizmu magicznego. Ale to jakoś nie przychodzi łatwo. Tak samo wróć do słowa "fantastyczną" i weź je w cudzysłów. Historia przecież zna podobne "zniknięcie". P@lesty ńczycy nazywają je Nakbą. I jak w swoim zbiorze wierszy :"Rifka" pisze Mohammed el-Kurd, ta ziemia zna tylko kolejne Nakby. Na tym właśnie polega uczucie szczególnej goryczy w kontakcie z tą powieścią: wszystko co niewyobrażalne, potworne i nie do pomyślenia, stanowi codzienność tego narodu i jest wpisane w jego bolesną tożsamość. Palestyńska pisarka prowadzi nas przez tę opowieść, zestawiając historie dwóch przyjaciół: P@lesty ńczyka Alaa i Izr@elczyka Ariela z jednej ulicy. Alaa symbolicznie zastąpił jego czerwony zeszyt, w którym mężczyzna aż do zniknięcia prowadził swoje intymne zapiski. W posiadanie tegoż wchodzi Ariel, co pozwala mu wejść w najskrytsze myśli swojego przyjaciela. Tak samo jak dostęp do klucza do mieszkania Alaa daje mu możliwość, po przyjacielsku, szybkiego potwierdzenia faktu jego zaginięcia bez śladu i zaopiekowania się opuszczonym lokum. Obserwujemy też jak zmieniły się realia życia w Tel Awiwie i Jafie, gdzie ma miejsce akcja, na przykładzie reakcji różnych ludzi w odniesieniu do kilku ważnych sfer, które zajmowali "zniknięci": praca na plantacjach, brak kierowców autobusów, brak lekarzy, opustoszałe więzienia, w których przetrzymywano i i t0rturowano osadzonych. Powieść zaczyna się dramatycznie i daje nam przedsmak późniejszej katastrofy. Premiera: 18 maja Przekład Hanna Jankowska @artragepl C.D. W KOMENTARZACH
142 6
1 day ago
Na deszczowy weekend warto sobie popatrzeć w przyszłość... czy świetlaną? No, cóż. Alexis Wright, autorka „Księgi łabędzi” patrzy w przyszłość Australii za lat sto w powieści, ale i w rozmowie z Michałem Nogasiem. Co tam widać? Lepiej posłuchać. u źródła (@trojka_polskieradio ): https://bit.ly/4ur2IjW spoti: https://bit.ly/3PwSsYe youtube: https://bit.ly/4nAH5LN @nogasnastronie
25 0
2 days ago
J.G. Ballard Wystawa okropności Szeregi teściowych zakutych w dyby to wystawa okropności, czy czyste piękno? 
Książka Ballarda jest niczym senna mara, pełna migawek, strzępów wspomnień i klisz rozpadającej się cywilizacji. Autor wykreował bardziej eksperyment literacki niż powieść, a mi dane było śledzić rozpad kadrów, seksualne obsesje i traumy, które były niczym symbole. Ballard nie serwuje prostego i przyjemnego spacerku, ponieważ tworzy narracje poszarpana pełna raportów psychiatrycznych, opisów katastrof, fantazji erotycznych i bolesnych analiz przemocy. Fabuła wprowadza w poczucie dezorientacji i co by nie mówić ona psychicznie doświadcza i to bardzo mocno, co może przeciążyć. Ta publikacja nie opowiada historii, a bardziej diagnozuje cywilizacje, a w zasadzie toczącą ją jednostkę chorobową, a co gorsza ta książka jest na swój sposób prorocza. Autor pisze o społeczeństwie pełnym uzależnień i to od ekranów, seksu, przemocy i generalnie silnych emocji, a było to wszystko na długo przed erą internetu i całej gamy social mediów. Ballard wpisał się do wąskiego grona autorów, którzy potrafili pewne rzeczy przewidzieć i to z niemal chirurgiczną precyzją.
Książka jest napisana momentami niczym zbiór komunikatów i diagnoz, ale dzięki temu treść uderza w czytelnika jeszcze mocniej, a sam Ballard nie moralizuje, a pisze jak obserwator, badający skutki dewastacji psychicznej, co może wywołać nawet uczucie niepokoju. Okoliczności w jakich powstała książka, czyli okres żałobny po śmierci żony autora są nie bez znaczenia, ponieważ momentami czuć tu żałobę i rozpacz człowieka, co przekłada się na jeszcze większy ładunek emocjonalny. Mam też nieodparte wrażenie, że za tą intelektualna prowokacja kryje się poszukiwanie sensu. Książka trudna i niesie niezaprzeczalny ciężar gatunkowy, forma może odrzucić, jednak powieść niezaprzeczalnie skrywa. Literacka autopsja świata skąpanego w opętaniu, który kiedyś stanowił wizje, a dziś jest codziennością.

Materiał reklamowy w ramach współpracy barterowej z @artragepl
135 42
2 days ago
Jak wydaje się kryminał według Michała Michalskiego? Chłopaki od blurbów - pierwszy odcinek nowego podcastu o książkach i plotkach ze świata literackiego już dostępny. 🎧𝗣𝗢𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝 na: • YouTube @PolskieradioPL • polskieradio.pl • Spotify • Apple Podcasts #WojciechChmielarz #MichałMichalski #ArtRage #PigOut #BookGram
108 1
4 days ago
Ebooki z Palestyny i o Palestynie, teraz o 40-50% taniej. Tutaj: https://artrage.pl/
138 0
4 days ago
Dzień dobry. Na pewno całkiem niezły dla Brendy Navarro, autorki „Prochów w ustach”, bo dziś na festiwalu w Cannes oficjalna premiera filmu na podstawie „Prochów” właśnie – w reżyserii Diego Luny. Czy to sprawi, że ci z was, którzy jeszcze po książkę nie sięgnęli, sięgną? Nie mamy wątpliwości (że raczej nie :D). Ale zawsze dobrze, gdy dobre historie trafiają szerzej. Więc gdy już trafi na ekrany, idźcie, obejrzyjcie!
44 0
5 days ago
Jak wygląda sytuacja z czytelnictwem w Polsce? Chłopaki od blurbów - pierwszy odcinek nowego podcastu o książkach i plotkach ze świata literackiego już dostępny. 🎧𝗣𝗢𝗦Ł𝗨𝗖𝗛𝗔𝗝 na: • YouTube @PolskieradioPL • polskieradio.pl • Spotify • Apple Podcasts #WojciechChmielarz #MichałMichalski #ArtRage #PigOut #książki #BookGram
87 0
5 days ago
„Okrągły Dom” Erdrich właśnie dostarczono mi do domu, dziękuję @artragepl i przeczuwam, bogatsza o doświadczenie lektury „Rzeki Czerwonej”, że kolejna wprowadzka tej Pani, to ponownie podkręcone rejestry emocji i brak taryfy ulgowej, zarówno dla czytelnika, jak i w ocenie rzeczywistości. Tym, którzy pamiętają rtęciową narrację „Rzeki Czerwonej”, jej meandrowanie między głosami, nastrojami i gatunkami, to pochłaniające zanurzenie w życiu społeczności Północnej Dakoty, „Okrągły Dom” ma szansę przynieść jeszcze więcej satysfakcji. Opisywana jako bildungsroman w brutalnym wydaniu, powieść bierze losy trzynastoletniego Joego, który w ciągu jednego lata przestaje być chłopcem. Rodzinny dramat i ślepota systemu prawnego, wpychają go w dorosłość bez znieczulenia. Erdrich zamienia w tej książce to, co najbardziej bolesne w historii rdzennej Ameryki; bezkarność, jurysdykcyjne pułapki rezerwatu, dziedziczone milczenie, w wielogłosową narrację, która zaciera granice między literaturą a życiem. Gawędziarski styl i niejednorodna tonalność, przyszpiliły mnie do bohaterów w Rzece Czerwonej. Tam także dorastanie nie było sentymentalne. Tu będzie wejściem w ogień. A pod podszewką tej narracji, wysnuwa się ze splotu życia mitologia Odżibejów, duchowość wpleciona w codzienność i język, którego oswajanie przypominać musiało dialog z grzechotnikiem. Przeczytałam wstęp od tłumaczki, Agnieszki Walulik @agu_walulik i poczułam przedsmak tej przeprawy przez terminologię języków tubylczych, które angielszczyzna ze zmiennym skutkiem mieści, a dla których polszczyzna nie ma i mieć nie może gotowych odpowiedników. Erdrich strzela, Walulik kule nosi, wchodzimy na własną odpowiedzialność, ale jaka byłaby satysfakcja z lektury, gdyby człowiek niedraśnięty uszedł. Kto jeszcze się wybiera w tę wyprawę bez kamizelki?
182 20
6 days ago
Icchak Rabin powiedział kiedyś, że marzy o tym, by pewnego dnia obudzić się i odkryć, że morze pochłonęło Gazę. Tę — jak ujął to Sinan Antoon, tłumacz „Księgi zniknięcia” na język angielski — „kolonialną fantazję par excellence” literackiej próbie poddaje Ibtisam Azem, palestyńska pisarka z At-Tajjiby. Wszyscy Palestyńczycy zniknęli. Ariel, izraelski dziennikarz i liberalny syjonista, próbuje zrozumieć, jak do tego doszło i co właściwie czuje, skonfrontowany z tym faktem. Drugą perspektywę przedstawia Alaa — Palestyńczyk, który na kartach dziennika prowadzi rozmowy ze swoją zmarłą babką, prawdziwym symbolem dziedzictwa i kolektywnej pamięci, której nie wymaże nawet fizyczne nieistnienie. Co stanie się z narodem, który utraci jeden z kluczowych elementów swojej tożsamości — alienację Innego? Jak funkcjonować będzie społeczność, której codzienność wyrastała z porządku supremacji? A przede wszystkim — w czym tak naprawdę zawiera się przetrwanie? Ibtisam Azem odpowiada na te pytania, czerpiąc z tradycji literatury grozy, formacyjnej miłości do pióra Franza Kafki oraz czarnego humoru Emila Habibiego, giganta arabskiej powieści. Książkę możecie już kupić tutaj: https://wydawnictwo.artrage.pl/products/ksiega-znikniecia --- Przekład: Hanna Jankowska Redaktorka serii: Karolina Jakubiak Redakcja: Agnieszka Rzonca Korekta: Aleksandra Tarnowska i Hanna Trubicka Koordynacja produkcji: Szczepan Kulpa Opieka promocyjna: Paula Czubaj i Agata Krajewska Projekt okładki: Adam Walas i Sabina Twardowska
70 0
7 days ago
COMUNICADO OFICIAL! Bankrutujemy! Teraz to już na pewno, choć jeszcze nie dziś. Dlaczego? Wydamy bowiem "Kaczki". Jakie znowu kaczki, możecie zapytać, i czy się nam coś już nie pokiełbasiło, bo KOMIKS GIGANT wydaje już w Polsce kto inny. Ale nie, wszystko gra. Chodzi bowiem o "Ducks, Newburyport" Lucy Ellmann. Tytuł, do którego przymierzaliśmy od pierwszych rozmów na temat działalności wydawniczej, ale wydawał się nam wtedy zbyt szalony i ryzykowny. Tak samo szalony i ryzykowny wydawał nam się też w listopadzie zeszłego roku, a nawet w marcu tego roku. Co więcej, nadal wydaje się nam absurdalnie szalony i ryzykowny, ale już trudno, zostaw jak jest. to KACZE BYDLĘ liczy sobie w oryginale 1020 stron, ale ponieważ Polacy nie gęsi (hehe) to w języku Sienkiewicza dobije pewnie luźno do 1200, bo matematyka jest bezlitosna. Ale żeby było nie tylko dłużej, ale i doskonale się czytało, o przekład zadba wspaniały Łukasz Witczak. Kiedy wydamy? Jak bóg da, a my dożyjemy, to w 2028.
234 8
7 days ago