kuqe 2115 jutro gra pierwszy koncert swojej solowej trasy. Trasy za którą stoimy my wszyscy z 2115, nasi przyjaciele, którzy uczestniczyli w nagraniach, dystrybucji, promocji ,sesjach, klipach, produkowali merch, wydarzenia, śmiali się z nami, przelewali pot i krew (ale nigdy łzy) i oczywiście Słuchacze. Słuchacze, którym w sercach gra to samo co nam. Cieszę się. Ten facet jest wart Waszego czasu na Spotify. Ten facet jest wart tego, żebyście wyszli z domów i pojawili się na koncertach.
Dobra. Ja czytam, ty wciskasz guziki. Czytam. Śmigłowiec lata dzięki wirnikowi nośnemu z łopatami o profilu aerodynamicznym, które, obracając się, wytwarzają coś tam, coś tam… Strasznie dużo tu piszą. Przerzucę kilka kartek. Dobra. Fuel pump zrób na ON. Teraz wyłącz i zalej gaźnik. Nie, nie wiem co to gaznik, po prostu to zróbmy. Włącz start i zwiększ obroty. O! Kręci się. Ale szarpie. Zajebiście.
A teraz chuj z tym bo wywiało mi kartki. Improwizujmy.
Pełna nazwa klubu CBGB brzmi: Country, BlueGrass, Blues, ale i tak wszyscy mówią CB GB. Wejście jest niepozorne. Biała markiza podziurawiona szlugami zrzucanymi z wyższych pięter kamienicy i tandetna witryna na froncie. W stylu coś między szewcem, a zegarmistrzem do którego nasi dziadkowie zanosili zegary z kukułką.
CBGB działał w latach 1973-2006 i grali tam wszyscy najważniejsi dla sceny rockowej i punkowej. Pisząc wszyscy, mam na myśli wszystkich.
Ostatni koncert, kiedy cała ta muzyka straciła impet, a gusta się zmieniły zagrała Patti Smith. To ta co śpiewa, że Jezus umarł na krzyżu za jej grzechy i ta, która pozowała Mapplethorpowi.
To ten, który zrobił jej zdjęcie okładkowe do albumu Horses. I wiele innych pięknych, albo kontrowersyjnych zdjęć. Niektórzy skróciliby jego życiorys do faktu, że zmarł na AIDS, ale ja uważam, że nic mi do tego jak kto umiera, tak jak nic mi do tego jak kto się bawi. CBGB nie istnieje, a Grabaż w „Twoja Generacja” śpiewa: Rock jest martwy, stary. Wygląda jednak na to, że nie. Rock nie jest martwy. A Patti Smith (78) dalej występuje.
Strzyżyk. Europejski koliber ważący 9 gramów.
Ten zaliczył czołowe zderzenie ze szklanym domem, który złudnie odbija niebo. Przypłacił to ludzkim odpowiednikiem wstrząśnienia mózgu, który u ptaków zwykle kończy się śmiercią.
Ogrzany, nakarmiony i wyspany po nocy spędzonej w butikowym hotelu odpowiadającym jego potrzebom (pudełko po nike i szwedzki stół bazujący na mącznikach, tłuszczach i żółtku) został wypuszczony na Polu Mokotowskim.
Strzyżyki przeżywają dwa lata. Większość z nich nie daje jednak rady przetrwać swojej pierwszej zimy.
Jak śpiewała Kayah (skoro jesteśmy przy „Szklanych domach”)- Wiosna przyjdzie i tak.
Może dla tego Strzyżyka też.
Nie byłem nad Zatoką Meksykańską, ale Steinbeck opowiadał mi, że na wschód od Mississippi rozmowy zwykle kręcą się wokół baseballu.
Właściciele pól bawełny i sadów brzoskwiniowych, ubrani w denim, albo bawełniane szarawary wyplecione z ich własnych upraw, spotykają się
zaraz przed zachodem słońca, kiedy robotnicy sezonowi schodzą z pól i grają, aż zrobi się zbyt ciemno, żeby dostrzec lecącą piłkę.
Palą papierosy, piją cierpką lemoniadę i plują pestkami brzoskwiń na odległość. Mawiają o sobie, że są synami tej ziemii i nie ma dla nich nic lepszego niż zaliczyć trzecią bazę na koniec dnia.
Zasada Białego Kapelusza w westernach.
W klasycznych westernach bohaterowie i złoczyńcy byli odróżniani wizualnie za pomocą koloru kapelusza.
Biały kapelusz nosił prawy rewolwerowiec. Kowboj broniący sprawiedliwości.
Czarny kapelusz nosił zły bandyta. Rewolwerowiec bez zasad.