W dzieciństwie usłyszałam, że kaktusy w mieszkaniu przynoszą pecha. Wierzyłam w to przez lata.
Miałam może około pięciu lat, gdy mama zapisała mnie na przedszkolne zajęcia z języka angielskiego. Jedyne, co z nich zapamiętałam, to fakt, że wszystkie dzieci siedziały na podłodze, a ja zaraz obok małego kaktusa, który tak mnie zaintrygował, że musiałam go dotknąć. Nauczyciel przerwał lekcję, żeby powyciągać mi z palców kolce. Udało się. Zajęcia trwały, a ja po chwili znów nadziałam się na kaktusa. Musiałam się przesiąść.
Dwadzieścia kilka lat później wprowadziłam się do mieszkania, w którym na parapecie stała opuncja - tak podstępna, że jej wbity w palec kolec musiałam usuwać chirurgicznie, zmagając się z reakcją alergiczną.
Angielskiego nauczyłam się tak o, a na błędach w ogóle.