Wystarczyły dwa wyjazdy do Przysuszi (dzięki @rollschool , dzięki @bladecamp_ ), jakieś dwadzieścia sesyjek, dziewięć dni jazdy, z pięć setupów rolek oraz kilku nagrywających z dużą cierpliwością (📷🙏 @julczens@lenny777p@kasiaa_kash@aniakraciuk@wik.glow jesteście najlepsi), żeby stworzyć ten 34 sekundowy 'edit'.
Takim jestem skejtem: sympatycznym xD
Dziękuję wszystkim za wesołe towarzystwo, super się bawiłem!
Część 3 i szczęśliwie ostatnia :D
Do tego wszystkiego przepiękne zachody słońca jak z bajki, spacery po wygasłym wulkanie, rowerki wzdłuż plaży w poszukiwaniu dzikich żółwi i kajaczki w towarzystwie pingwinów i żółwi morskich 🥹
Obserwowanie tych beztroskich zwierząt, żyjących swoim najlepszym życiem, bez cienia lęku przed człowiekiem (bo nikt im tu nawet nie próbuje zagrozić) to jedno z piękniejszych doświadczeń podróżniczych. Troszkę świata już udało nam się zobaczyć, ale w tak niesamowitym miejscu jeszcze nie byliśmy i zdecydowanie ten wyjazd będziemy jeszcze dluuugo wspominać i jestem niesamowicie wdzięczna że zrealizowaliśmy kolejne marzenia 🥹
Cześć druga (prawie ostatnia 😁)
I wylądowaliśmy w raju ♥️
W raju, w którym natura rządzi w sposób jakiego nie byłam sobie w stanie wyobrazić. Dziko żyjących gigantycznych żółwi lądowych zupełnie nie spodziewałam się zobaczyć już jadąc z lotniska 🥹 a później było tylko lepiej - lwy morskie, iguany wylegujące się wszeeeeeeedzie. Pelikany, flamingi, fregaty, głuptaki (♥️♥️♥️), pingwiny (!!!), idealnie czerwone kraby na czarnych skałach i ulubione drzewa opuncjowe 🫶🏻🫶🏻🫶🏻 i wszystkie endemiczne gatunki ptaków których nawet nie jestem w stanie rozpoznać.
A później zorientowaliśmy się, że porwaliśmy się na jedne z trudniejszych spotow nurkowych na świecie. Mając bardzo liche doświadczenie :D jestem z nas cholernie dumna, bo totalnie bez wstydu poradziliśmy sobie w tych bardzo wymagających warunkach. Każde zejście pod wodę było zupełnie innym przeżyciem - były wielkie grupy rekinów młotów (kolejne marzenie spełnione!), żarłacze biało i czarnopletwe, żarłacze galapagoskie, żółwie morskie, gdzie tylko się obejrzysz, płaszczki, manty!, a nawet udało się znaleźć konika morskiego i homara (ogroooomnego potwora); było nurkowanie na wraku, nurki z przeogromna ławica ryb i nurki z koszmarnie silnymi prądami 😬
I oczywiście Disney princess moment czyli pływanie z młodymi lwami morskimi (aka labradorami oceanów), które bawią się z nurkami jak z członkami swojego stada, więc podgryzają płetwy, łapią bąbelki powietrza i próbują podgryzać głowy - totalnie najpiękniejsze doświadczenie ♥️♥️♥️
Część pierwsza z miliona 😁
Galápagos było moim wielkim marzeniem mniej więcej od momentu kiedy dowiedziałam się o istnieniu żyjących tam ptaków głuptaków. Ptaków, które mają niebieskie stópki i wyglądają dokładnie jak głuptaki 😁 czyli mniej więcej jak ja na rolkach 😁
Dość szybko okazało się, że Galápagos jest równie ciekawe pod wodą jak i na lądzie, więc żeby na maksa skorzystać z tego miejsca, przydałoby się nauczyć nurkować.
A że w moim życiu marzenia szybciutko zamieniają się w plany do zrealizowania, to trzeba było zrobić certyfikat nurkowy. Więc był kurs, nurki w Egipcie i mniejszy lub większy ogar pod wodą. W międzyczasie zorientowałam się, że nurkowanie to dla mnie najpiękniejsza forma medytacji 🥹 Niecała godzina, kiedy jedyne co słyszę to mój własny oddech i dźwięk aparatu oddechowego i w ciszy i spokoju mogę oglądać podwodny świat. Nie ma nic piękniejszego dla wiecznie przebodzcowanego człowieka.
No to decyzja, że lecimy. Trzeba było poczekać aż sytuacja polityczna w Ekwadorze jako tako się ustabilizuje (co wyszło tylko częściowo, bo 2 tygodnie przed naszym lotem wprowadzili stan wyjątkowy 🤡).
No i wylądowaliśmy w raju ♥️
Robiąc każde z tych zdjęć chciałem coś uwiecznić. Dzisiaj nie zawsze jestem pewien co, ale najwidoczniej taki był 2024 rok. Nie będę się upierał, że był jakiś niesamowity, chyba był średni. Ale niech 2025 będzie tym, na co liczymy, choć niekoniecznie zasługujemy.
Dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że był to rok szczególny, niezależnie czy znaleźliście się na którymś że zdjęć, czy nie (lecą dość szybko, może dlatego nie możesz siebie znaleźć 😉)
O taki listopado-grudzień nic nie robiłam!?!
- o długie, leniwe poranki, hektolitry kawy z rana (;))), o jajko challange i śniadanka na tarasie z widokiem na morze i słońce
- o bardzo chillowe zwiedzanie, bo przecież niedługo wrócimy i absolutnie nigdzie nam się nie spieszy :)
- o nocne piwka na plaży i tarasie
- o palmy! Wszędzie palmy!
- o słoneczko zachodzące po 18 (!!!!!!!) grzejące gołe nogi (bo szorty!!!!)
- o “jest za gorąco żeby jeździć” ♥️♥️♥️
- o odkrywanie andaluzyjskich skateparków, “another day, another skatepark”, niewystające copingi, boxy które nie jadą, idealne bowle i mini rampy
- o drogę na skatepark która w obie strony jest pod górę (🫶🏻)
- o każda chill sesh, która nigdy nie jest chill 🙈
- o nowego Kelso lecącego w zapętleniu i uczenie lokalnego algorytmu YouTube’a niekończącymi się editami rolkowymi
- o szeroki zasób najbardziej praktycznych słów po hiszpańsku: gatos, leche, manzana i vamos!
- o rurkę grozy, zabójcza windę, szczekająca windę, zaginioną kołderkę, ciekawostki o wydrach i pranie które nie schnie (!1!1!1!!)
- o cztery pary rozwalonych spodni zostawionych w Hiszpanii 🙈
- o sobowtóra CJa prosto ze Świdnika (Londynu? Madrytu? Cholera go wie)
- I najważniejsze: o wspaniałą niepowtarzalną ekipę, z którą to wszystko jest jeszcze lepsze, intensywniejsze, przyjemniejsze, a przez tydzień zaliczasz reset życia i zapominasz o całym zwykłym świecie 🫶🏻🫶🏻🫶🏻🫶🏻🫶🏻
Dokładnie o taki listopado-grudzień walczyłam!!
Tylko ten bolesny powrót do Polski tak niespecjalnie mi do tego pasuje 😭