Chapter 4 - Gdańsk 🇵🇱
Niko’s First Reaction After the Makeover 💄
�Pure joy and disbelief - “The first time in drag and I’m all blue and look amazing.”
Niko is no stranger to being in front of the camera and letting a different side of themselves take the spotlight. But this time was their very first time in drag.
Rudi created an elaborate transformation inspired by Juno Birch, the self-proclaimed alien icon known for surreal beauty, pastel skin and otherworldly glamour.
For Niko, this reveal was curiosity turned into courage. An alien fantasy and a version of themselves they had never seen before.
Sometimes identity is something you analyse. Sometimes you experiment. And sometimes you simply step into the mirror and meet your cosmic alter ego ✨
The Creationship Collective
Makeup Artist & Photographer – Rüdiger Guhl�Filmmaker – Alan Mark Livesey�Producer & Photographer – Karolina Zielony
Model: @nico.sinus
Look Inspiration: @junobirch
#transformationmagic #dragfantasy #expressyourself #thecreationshipcollective #selfdiscovery
Chapter 4 Gdańsk
Raw moments. Bold choices. Real courage ✨
“Photography is the quiet art of noticing, of finding meaning in a fraction of a second and keeping it forever.”
Behind the scenes - from Marie Antoinette’s inspired elegance to the fearless blue-alien fantasy of Juno Birch, this chapter celebrates transformation, courage and the wild range of self-expression.
No retouching and no final looks (yet). Just raw moments caught as they are, showing the diversity and bold Polish spirit.
📷 Karolina Zielony (@greentography )
The Creationship Collective
Makeup Artist & Photographer - Rüdiger Guhl
Filmmaker - Alan Mark Livesey
Producer & Photographer - Karolina Zielony
Models - @helixosflat@nico.sinus
#dragtransformation #glowup #photographyart #beyourself #thecreationshipcollective
Mam w sobie liczne jamy
Sto milionów dziur w głowie
jeden ubytek w zębie
i po kilka rozpadlin w sercu kościach
między udami
W moich jaskiniach hula wiatr
śpiewający o stłuczonych wazach
których braki stały się słodką całością
Każdy odłamek podarowany innej istocie
Morzu, skradzionym bzom, zeszłemu latu i zakurzonym antykwariatom
Ale ten najsłodszy, najcenniejszy spoczywa w Jej miękkich ustach
Zanim wszyscy przeniesiemy się na mastodona, wrzucę kilka swoich brzydkich zmagań kreatywnych z moim marazmem psychicznym i emocjonalnym.
Chciałobym kiedyś pokazać i przekazać obrazy z mojej głowy o mitycznych morskich stworach, skręcających się cielskach wielkich węży, zagubionych dróżniczkach i samoświadomych statkogrzybach. Przede wszystkim jednak dużo safickiej miłości.
#poetry #naiveart
Byłam na wystawie twórczości Eryki i Jana Drostów w Muzeum Miasta Gdynia i wprost przepadłam.
Prostymi słowami: zakochałam się w tych wyrobach ze szkła, które pewnie większość z nas ma pochowane po zapomnianych kredensach i piwnicach w domach rodzinnych. Widziałam Wieże wykonane ze wszystkich barw zachodu słońca, organiczne Rotatory, kosmiczne Radianty i Asteroidy, które zetknęły się z Ziemią i dały początek życiu biologicznemu. Przyglądałam się z bliska doskonałościom wyrobu i czasami znajdywałam mikropęknięcia, które dodawały jeszcze większego uroku tym mikroświatom złożonym z Rombów, Perełek i Migdałów. Wszystkie te przedmioty przyjemnie rezonowały ze mną i moją podświadomością wypełnioną cukiernicami, kryształem oraz zapachem starości i przytulności. Byłam opatulona w duchologiczny kocyk i popijałam sobie z PRL-owskiego kubka nostalgię – uczucie prima sort.
PS Przeszukajcie swoje piwnice, bo jak weszłam na allegro, to okazało się, że takie wielkie ceramiczne kury, w których kiedyś trzymało się cukierki, chodzą teraz po 400 złotych.
#drostowie #muzeummiastagdyni
Dzisiaj wypada Międzynarodowy Dzień Osób Niebinarnych. No i tutaj mały spojler: znacie przynajmniej jedną osobę niebinarną – jestem to ja.
Moja historia odkrywania siebie jest trochę poplątana, ale wydaje mi się, że to jest doświadczenie wielu z nas, osób niewpisujących się w heteronormę. O tym, że jestem dziewczynką/kobietą, dowiedziałam się, gdy byłam niegrzeczna, bo wyrażałam swoje zdanie oraz gdy tak często przerywano mi w pół słowa. O tym, że jestem lesbijką (albo może niehetero) powoli utwierdzałam się między innymi, gdy podczas mszy świętej w wiejskim kościółku myślałam dużo o zarysach piersi na witrażach, przedstawiających Maryję oraz gdy oglądałam anime z całującymi się ze sobą licealistkami. Było to dziwne i czułam się samotnie w moim rodzinnym mieście, w którym każdy wydawał się być cishetem. Potem przeniosłam się do większego miasta, randkowałam, było całkiem fajnie (ba, poznałam nawet moją obecną partnerką, która jest moją ulubioną osobą).
Tylko nadal coś było nie tak. Cały czas czułam, że słowa „lesbijka” i „kobieta” nie określają mnie w pełni. Pamiętam, gdy czułam ekscytację z czasów liceum, kiedy jacyś dresiarze pomylili mnie z „jakimś pedałem” i chcieli dać mi przez moment wpierdol. Pamiętam ekscytację, gdy odkryłam drag queens i chciałam być jedną z nich. Po części już się tak czułam, jakby manifestowana przeze mnie płeć była tylko performensem. Gdy zakładałam kiecki i byłam umalowana, to czułam się właśnie jak osoba grająca kobietę. Pewnie dlatego oszalałam na punkcie RuPauls Drag Race (który jest problematycznym programem, I know). Latka w Trójmieście mijały, a ja odkrywałam, że podobają mi się androgeniczne osoby, że nie obchodzą mnie czyjeś genitalia pod względem pociągu do danej osoby, że nie przeszkadza mi Twoja broda czy p*nis. Jednocześnie unikałam wzrokiem wszelkich cishet mężczyzn, bo nie byli w żadnej mierze dla mnie atrakcyjni. Jestem Pan? Ale chyba homoromantyczna? Nie wiedziałam.
Czasami nie czuję się kobietą, tylko po prostu j e s t e m. Czasami chcę totalnie spłaszczyć swoje piersi i dorysować sobie wąsa, a innym razem założyć najkrótszy biały top bez stanika i świecić kółeczkami sutków na rejwie.
c.d. w komentarzach
Born in the depths of cosmic oceans
I was a mantle flying across the sky
I dreamt softly and wanted to die
Diving in dazzling blue
Dancing in blue lights
Praying to my inner cobalt gods
And then the wave of creation came
Watered my heart crushed my head
And I realised then I was sad
and that I loved this shade of mine
My electric shade of blue
Photo by: @ohmyirmina
#stircreativity #ulicaelektrykow #poem #poetry #pride #lgbtq #lesbian #nonbinary
Lesbijka z początku XX wieku podróżująca w czasie, aby zakupić na hali targowej w Gdyni pietruszkę kędzierzawą, bazylię czerwoną, łubin i ziele oliwne. Takim człowiek zawsze chciałam być. Powinnam napisać o tym książkę, której nikt by nie przeczytał.
Fotografka: @alapek
#pridemonth #miesiącdumy #queer #lesbian #nonbinary #pride
W tym kraju chce mi się żyć tylko 3 miesiące w roku. Przez większość roku mam ochotę leżeć w wannie w umierającej pozie Marata, ale potem robi się ciepło na zewnątrz i przy okazji na sercu. Moja osobowość i sposób bycia nie koresponduje dobrze z mrozem, z wiecznym szarym niebem i z Polską oraz jej zjebaną queerfobią, rasizmem, klasizmem, you name it. Ale teraz wychodzę na słonko, jem wegańską bułę na ławeczce na Łąkowej i jest mi przez tę chwilę w roku dobrze.