Żeby tak kobieta kobiecie... Taka potwarz... Jeszcze babiszon będzie żałował. Oj będzie! Jeszcze będzie za Oreusią łzy wylewać. Wpadła dziś wredota na pomysł żebyśmy sobie kobiecą kawusie wypiły. No to się wyrychtowałam. Futerko przygładziłam i idę rozsiewając wokół swój urok. Siedzimy sobie, gadamy. Ona siorbie tą swoją kawusie. Ja subtelnie jak na damę przystało ćmoktam sosik z szaszety i nagle jak mi wredota nie dowali... Mówi toto chociaż samo urody nienachalnej, że mnie to nie łatwo będzie dobrego służącego znaleźć bo jak na hrabinię to dość przyziemnej jestem aparycji. O ty... myślę sobie. Ja? Przyziemnej? Same se w lustro popatrz. I jak trzepnę kotopaputem, jak się nie odwinę. I już się wredota drze jak stare dziadka kalesony. Że kawę wylałam, że z damy to mi tylko foch został. Odwróciłam kociokuperek przecudnej urody i zostawiłam wredna Lilkę. Niech cierpi. A teraz razem z Patim siedzimy na małżeńskim kocyku i redagujemy ogłoszenie. Sami rozumiecie, że my z nią pod jednym dachem razem mieszkać nie będziemy.