Jacek Sobczyński

@jack_sobczynski

content creator & senior editor @newonce lecturer @vizja_university współpraca: [email protected]
Followers
2,896
Following
885
Account Insight
Score
29.71%
Index
Health Rate
%
Users Ratio
3:1
Weeks posts
[współpraca reklamowa: @galapagosfilms.pl ] „Klątwa Doliny Węży” to wyraz bezbrzeżnej miłości do kina. I mam na to dowody.
77 7
3 days ago
Serio, nie kłamię.
700 17
1 month ago
Na urodziny dostałem w prezencie gazetę. Gazetę o mnie – felietony, quiz, komiks, krzyżówka, horoskop, galeria zdjęć, QR z odnośnikiem do okolicznościowego Soundclouda, trafił się nawet tekst wspomnieniowy. I to jest koniec jakiejkolwiek dyskusji w temacie instytucji prezentów, bo jak kilkanaście osób skrzykuje się, żeby zrobić specjalny numer gazety o mnie, to już nigdy nic tego nie przeskoczy. Dziękuję wszystkim, którzy dołożyli cegiełkę do tego małego arcydzieła, w szczególności @sorokajula za koncept, egzekucję i tekst „Wyznania czytelniczek” oraz @zbr.digital , który zrobił z tego coś, co można wziąć do ręki i przeczytać. Jestem zachwycony.
290 38
5 months ago
Co robiliśmy na wakacjach
176 4
6 months ago
Molto bene
121 3
8 months ago
Nie wyświetlałem się tu przy numerze pierwszym gazety newonce – nadrabiam z „dwójką”, bo sprawa jest poważna: nowy numer poświęciliśmy mocno bliskiemu mi Trójmiastu. Tutaj, u rodziny na Niedźwiedniku, spędzałem każde wakacje do plus minus osiemnastki. Wszystkie najważniejsze filmy życia obejrzałem po raz pierwszy tam, z reguły wypożyczone z wideoteki przy Manhattanie we Wrzeszczu. Jak w liceum poznałem najważniejszą trójmiejską muzykę – Ściankę, Bieliznę, Aptekę, Kobiety czy projekty Tymona Tymańskiego – urwało mi głowę. Trójmiasto funkcjonowało dla mnie na zasadzie ścierających się ze sobą alternatywnych rzeczywistości: na wierzchu plaża, parawany i smażona ryba, a pod spodem fascynująca mieszanka kreatywności, osobności, nostalgii i niepodrabialnego chillu. I o tym też jest ten numer. Na potrzeby gazety @millajankowskaa opowiedziała mi o zawieszeniu pomiędzy Gdańskiem i Warszawą, a @zulukuki – o tym, jak to jest przenieść się ze stolicy do Trójmiasta i dlaczego to poleca. @2k88synu oprowadził mnie po „swojej” Gdyni, z kolei @helrider06 i lokalni aktywiści pomogli mi w napisaniu reportażu o tożsamości mieszkańców Półwyspu Helskiego. Ale nie jest tak, że cała gazeta to tylko Trójmiasto – stąd mój wywiad z @wojteksokol . Trochę się rozpisałem, a przecież poza tym odpowiadałem, podobnie jak przy numerze pierwszym, za redakcję całości. Oraz, jak widać na drugim slajdzie, pojawiłem się w spocie promo. Nie było nudy przez ostatnie trzy miesiące. Dzięki dla mojego gazetowego crew, autorek i autorów oraz teamu newonce, który dopilnował, żeby gazeta była elegancko wypromowana, rozdystrybuowana, a event promujący udany. Ukłony dla wszystkich osób odpowiedzialnych za sesje, grafikę i przedstawicieli naszych klientów, bez których tak pięknego numeru drugiego po prostu by nie było. Pismo jest bezpłatne, wydane w nakładzie 10 000 egzemplarzy, znajdziecie je w kilkudziesięciu miejscówkach na terenie Trójmiasta, Warszawy, Poznania (tej no w końcu), Wrocławia, Krakowa i Łodzi.
119 9
9 months ago
Piękny to był festiwal, nie zapomnę go nigdy
83 3
11 months ago
Czarna rozpacz. David Lynch był – obok Tarantino – człowiekiem, który zbudował moją miłość do kina. „Lost Highway” widziałem kilkanaście razy i zawsze znajdowałem tam coś nowego. Pierwsze dwa sezony „Twin Peaks” to najlepsze, co kiedykolwiek oglądałem, bez podziału na film i telewizję. Lynch pokazał, że najciekawsze i najstraszniejsze rzeczy zawsze dzieją się pod jakąś fasadą. Jak nikt potrafił opowiadać o upiorności popkultury. Był mistrzem komedii, która atakowała niespodziewanie, jak wtedy, kiedy agent Cooper usiłował przesłuchać Ronette Pulaski, ale nie umiał poradzić sobie z regulacją wysokości krzesła. Gdzieś w domu moich rodziców jest pewnie wymiętolona karteczka z autografem, jaki dał mi podczas Camerimage w 2006 roku – na trzęsących się nogach zaczepiłem go i zamieniłem z nim parę słów. Nie tylko mnie nie spławił, ale okazał się super sympatycznym gościem, którego fryzura była na żywo jeszcze bardziej imponująca. Tym bardziej smutno.
341 11
1 year ago
Wszyscy mówią, że Neapol niebezpieczny, a to przecież nieprawda. Na szczęście reszta obiegowych opinii o tym mieście jest jak najbardziej prawdziwa.
124 7
1 year ago
Czekane od wczesnej podstawówki, ale w końcu udało się i zobaczyłem Milan na San Siro. Jednak ciary – 70 tysięcy drących się ludzi to nie byle co. Fajnie jest spełniać marzenia z dzieciństwa.
123 12
1 year ago
🐸🐸🐸
145 0
1 year ago
Parę słów po koncercie Taylor Swift. Wspaniały wieczór na Narodowym – można nie lubić jej muzyki, ale jak ktoś dowozi show na takim poziomie wykonawczym (blondyna naprawdę leci 3h 20 minut bez przerwy), to trzeba się grzecznie ukłonić. Czułem się, jakby ktoś wrzucił mnie do musicalu Disneya, gdzie wszyscy są przyjacielscy i znają tekst każdej piosenki, zresztą fenomen Swifties opiera się przecież na aktywnym udziale w tej alternatywnej rzeczywistości. Cieszę się, że mogłem wziąć udział w wydarzeniu, które po latach będzie wspominane jak Stonesi w Kongresowej albo Jackson na Bemowie. Dobrze było przeżyć ten ogłuszający aplauz z ostatniego wideo (które swoją drogą nie oddaje w 10 proc. tego, jak przepotworny był to hałas) i posłuchać na żywo „Fortnight”, doskonały numer, zresztą w ogóle ta ostatnia płyta to najlepsze, co kiedykolwiek wyszło od Taylor. Ale ja w sumie nie o tym. Czytałem masę hejterskich komentarzy wobec wszystkich tych dzieciaków, które o suchym pysku wystawały od 6 rano pod stadionem, żeby być jak najbliżej barierek. Generalnie sugerowałbym wziąć i się ogarnąć, zanim zacznie się pisać takie kocopoły. Szajba na punkcie jakiegoś twórcy czy zjawiska to prawdopodobnie najpiękniejszy element świadomego uczestnictwa w kulturze popularnej. Sam zachowywałbym się tak samo, jakby w 1997 Prodigy czy Beastie Boys przyjechali mi pod dom. I może nie warto cisnąć po zakochanych w Taylor dzieciakach, bo to one odbierają popkulturę tak szczerze jak nikt inny. Dziesiątki tysięcy ludzi mają w ten weekend sytuację typu time of my life – i można im zazdrościć, bo czują coś, czego ani ja, ani pewnie wszyscy tutaj nie poczujemy już nigdy. Piękna sprawa.
606 24
1 year ago