SCRIPTS OF SELF
Izabela Chamczyk, karin maria pfeifer, Sula Zimmerberger
12. - 20. Mai 2026
Lotna Gallery
Ul. Marszałkowska 45/49. Warschau
Wie bestimmt sich der Wert eines Menschen – und insbesondere der Wert einer Frau – in einer Gegenwart, die zwischen Selbstinszenierung, kultureller Prägung und gesellschaftlichen Zuschreibungen oszilliert? Die Ausstellung versammelt künstlerische Positionen, die diese Frage aus unterschiedlichen Perspektiven beleuchten und dabei Spannungsfelder zwischen Repression und Selbstermächtigung öffnen.
Die Arbeiten von Izabela Chamczyk, entstanden während ihrer Residenz im Iran 2015, führen in einen Kontext, in dem weibliche Existenz von Widersprüchen geprägt ist: öffentlich verhüllt und kontrolliert, im Privaten jedoch Raum für radikale Selbstinszenierung. Der Ruf „Frau, Leben, Freiheit“ durchbricht diese Dualität – ein Akt des Widerstands, der mit existenziellen Risiken verbunden ist. Chamczyks Videoarbeiten machen diese Ambivalenz sichtbar: zwischen Unsichtbarkeit und Ausdruck, zwischen gesellschaftlicher Kontrolle und individueller Freiheit.
Sula Zimmerberger richtet den Blick auf ein anderes, nicht weniger wirkmächtiges Bild der Frau: das westlich geprägte Ideal makelloser Schönheit. Ausgangspunkt ist eine klassische Porzellanfigurine – alabasterhell, faltenlos, scheinbar zeitlos. Als Druck auf Stoff übertragen, gerät dieses Ideal jedoch in Bewegung: Falten durchziehen die Oberfläche, die Perfektion beginnt zu fließen, zu brechen. Der Vorhang wird zur Schwelle – er lädt dazu ein, den distanzierten Blick zu überwinden und das normierte Bild zu hinterfragen.
Auch Karin Maria Pfeifer verhandelt Fragen von Wert und Identität, jedoch über das Medium des Schmucks. Ihre Arbeiten verweisen auf Objekte, die weniger durch materiellen als durch ideellen Wert bestimmt sind – Erinnerungsstücke, die Zugehörigkeit, Herkunft und Kontinuität verkörpern. Gleichzeitig markieren sie in vielen kulturellen Kontexten eine existentielle Absicherung: von vererbbarer Wertanlage europäischer Gesellschaften bis zum am Körper getragener Überlebensreserve verstoßener indischer Frauen. Schmuck wird so zum Symbol für Bindung und Verlust, für das fortwähren
SCRIPTS OF SELF
Izabela Chamczyk, karin maria pfeifer, Sula Zimmerberger
12. - 20. Mai 2026
Lotna Gallery
Ul. Marszałkowska 45/49. Warschau
Wie bestimmt sich der Wert eines Menschen – und insbesondere der Wert einer Frau – in einer Gegenwart, die zwischen Selbstinszenierung, kultureller Prägung und gesellschaftlichen Zuschreibungen oszilliert? Die Ausstellung versammelt künstlerische Positionen, die diese Frage aus unterschiedlichen Perspektiven beleuchten und dabei Spannungsfelder zwischen Repression und Selbstermächtigung öffnen.
Die Arbeiten von Izabela Chamczyk, entstanden während ihrer Residenz im Iran 2015, führen in einen Kontext, in dem weibliche Existenz von Widersprüchen geprägt ist: öffentlich verhüllt und kontrolliert, im Privaten jedoch Raum für radikale Selbstinszenierung. Der Ruf „Frau, Leben, Freiheit“ durchbricht diese Dualität – ein Akt des Widerstands, der mit existenziellen Risiken verbunden ist. Chamczyks Videoarbeiten machen diese Ambivalenz sichtbar: zwischen Unsichtbarkeit und Ausdruck, zwischen gesellschaftlicher Kontrolle und individueller Freiheit.
Sula Zimmerberger richtet den Blick auf ein anderes, nicht weniger wirkmächtiges Bild der Frau: das westlich geprägte Ideal makelloser Schönheit. Ausgangspunkt ist eine klassische Porzellanfigurine – alabasterhell, faltenlos, scheinbar zeitlos. Als Druck auf Stoff übertragen, gerät dieses Ideal jedoch in Bewegung: Falten durchziehen die Oberfläche, die Perfektion beginnt zu fließen, zu brechen. Der Vorhang wird zur Schwelle – er lädt dazu ein, den distanzierten Blick zu überwinden und das normierte Bild zu hinterfragen.
Auch Karin Maria Pfeifer verhandelt Fragen von Wert und Identität, jedoch über das Medium des Schmucks. Ihre Arbeiten verweisen auf Objekte, die weniger durch materiellen als durch ideellen Wert bestimmt sind – Erinnerungsstücke, die Zugehörigkeit, Herkunft und Kontinuität verkörpern. Gleichzeitig markieren sie in vielen kulturellen Kontexten eine existentielle Absicherung: von vererbbarer Wertanlage europäischer Gesellschaften bis zum am Körper getragener Überlebensreserve verstoßener indischer Frauen. Schmuck wird so zum Symbol für Bindung und Verlust, für das fortwähren
#NADCIPIE
Taka fałda brzuszna nad cipką - nadcipcie, albo nadcipie, którego większość kobiet nadal się wstydzi. Mimo, iż dużo mówi się o #bodypositivity, wciąż panuje społeczny ostracyzm „oponki”. Ja, mimo mojej świadomości ciała nie założę obcisłej sukienki mając TAKI brzuch.
A Ty?
Jestem ciekawa…
Performance odbył się 12.05.2026 w @galerialotna w Warszawie, na wystawie SCRIPTS OF SELF z austriackimi artystkami @suu_laa i @karinmariapfeifer .
Podziękowania dla galerzysty @tytpol
Wystawa jest otwarta do 20.05.2026
EN
That little lower-belly fold above the pussy — “nadcipcie” or “nadcipie” — something most women are still ashamed of. Even though we hear so much about #bodypositivity, there is still a social stigma around belly fat and “love handles.”
And honestly, despite my body awareness, I still wouldn’t wear a tight dress with a stomach LIKE THIS.
What about you?
I’m curious…
The performance took place on May 12, 2026 at Galeria Lotna during the exhibition SCRIPTS OF SELF with Austrian artists @suu_laa and @karinmariapfeifer .
Special thanks to gallery owner @tytpol .
The exhibition is open until May 20, 2026.
#exhibition #womanbody
Performans przeniesiony na ubranie ❤️ Takie rzeczy kocham najbardziej!!
⠀
Zobaczcie tylko, jaki przecudowny prezent dostałam od genialnej malarki i performerka @izabela.chamczyk .
⠀
Model zero nowej marki Izy @cham__chic został stworzony dla mnie jeszcze zanim powstało logo i zanim doszyta została pierwsza metka.
⠀
Oprócz tego, że żakiet sam w sobie jest przepiękny, to jego wyjątkowość bierze się też z tego, że Iza przenosi swoją malarską i performatywną energię na ubrania, nadając istniejącym rzeczom nowe życie. Obejrzyjcie slajdy i sami stwierdzicie, że jak nie, jak tak😁
⠀
Jej kreacje wyglądają, jakby najpierw były częścią sztuki, a dopiero potem stały się ubraniami. I chyba właśnie dlatego tak dobrze wyglądają na tle rzeźb i obrazów. Przetestowałam to na wernisażu w @concept_11_warsaw podczas premiery kapitalnej książki „Kompas rzeźby” @kama_zboralska (wydawca: @artinfopolska ). Za mną - oraz za żakietem Cham Chic - praca tak lubianej przeze mnie @bozennabiskupska . Sami oceńcie, jak idealnie żakiet Izy wtopił się w cały świat sztuki wokół - wygląda, jakby był częścią wystawy. Zresztą ja nie mam nic przeciwko traktowaniu mnie jako chodzącego dzieła sztuki, absolutnie nic😁
⠀
Każdy egzemplarz Cham Chic jest czymś więcej niż ubraniem - nosi się na sobie fragment obrazu, performansu i artystycznej energii. To bardziej wejście w świat sztuki niż po prostu założenie marynarki.
⠀
Dlatego tak bardzo jest mi to bliskie. Sama uwielbiam zderzać akademicką wiedzę i doświadczenie wykładowcy z językiem potocznym, mieszać rejestry i rzeczy odległe - dlatego w moich wpisach obok „Lekcji anatomii doktora Tulpa” Rembrandta pojawia się Netflix, a obok Boznańskiej - serek wiejski. W Cham Chic działa dokładnie ten sam mechanizm: performans zamienia się w ubranie i można iść w nim na wernisaż.
⠀
No i nazwa marki!!
⠀
Cham jak Chamczyk.
Chic jak szyk.
⠀
Właśnie dlatego ta nazwa jest tak genialna - zderza prowokację z elegancją, bezczelność z klasą i artystyczny performans z modą.
⠀
Powiadam Wam - obserwujcie @cham__chic , bo za chwilę wszyscy będziemy chcieli nosić na sobie performansy Izy✨
⠀
⠀
⠀
#wernisażeria #fashionart #wearablefashion #polskamoda #artstyle
#lumier
Światło! To malarstwo!
Zachody to kicz…?
A wschody?
Słońce wstaje codzień, cokolwiek by się nie działo!
EN
Light! That’s painting!
Sunsets are kitsch…?
And sunrises?
The sun rises every day, no matter what happens!
#światło #sun #sunrise #painting
❗️Spotkanie odwołane.
🔆 Ciało, gest i obraz w działaniu.
↘
Podczas kolejnego spotkania z cyklu {Na żywo} Izabela Chamczyk opowie o swojej praktyce artystycznej rozwijanej na styku malarstwa, performansu i wideo.
↘
Punktem wyjścia do rozmowy będzie autorska koncepcja malarstwa performatywnego — procesu, w którym obraz powstaje jako zapis działania, obecności ciała i czasu
↘
Kiedy?
22/04/2026, 18:00
↘
Gdzie?
Pracownia CSW Zamek Ujazdowski
#casse
Pęknięcia - zostają w nas po każdym ważniejszym wydarzaniu. Pęka nasze wyobrażenie o świecie, pęka bariera chroniąca, pęka psychika; myśli pękają na pół, pęka nadwyrężona cierpliwość, zostają rysy na zaufaniu. Pęka nasza pewność siebie albo pewność racji, kruszy się rzeczywistość, pojawiają się nieregularne linie na sposobie myślenia…
Coś się wydostaje, coś wnika do środka. Coś się zmienia.
Stajemy się jeszcze bardziej delikatni/ne , albo wręcz przeciwnie - mocniejsi, mocniejsze. Na pewno inni lub inne.
EN
Cracks — they remain within us after every significant event. Our perception of the world cracks, the protective barrier breaks, the psyche fractures; thoughts split in two, strained patience gives way, and trust is left with fine lines running through it. Our confidence cracks — or the certainty of being right — reality begins to crumble, irregular lines appear in the way we think…
Something escapes, something seeps in. Something shifts.
We become even more fragile — or, quite the opposite, stronger.
But certainly different.
#art #performativepainting #live
#nowe
Podobno ludzie nie lubią zmian.
Zmiana to przekroczenie dotychczasowych przyzwyczajeń, wyjście z zastanego, znanego miejsca. To wejście w nowe — a wszystko, co nowe, jest nieznane i… może przerażać.
A jednak bez zmian nie byłoby postępu.
To właśnie, decydując się na ten dyskomfort, rozwijamy się.
Gdy coś w naszym życiu się zmienia — ktoś lub coś odchodzi, przekształca się, rozpada, rozjaśnia, rozbłyska, ciemnieje, kurczy się lub rozrasta — często myślimy, że ten stan potrwa wiecznie.
Lubimy się przyzwyczajać. W niezmienności czujemy się bezpiecznie.
Ale nie ma co się łudzić — zmiany i tak następują. I nic tego nie zatrzyma.
Czasem, gdy są duże lub drastyczne, potrafią nas złamać, zachwiać, odebrać chęć działania…
A jednak nie da się ich uniknąć.
Może więc warto pomyśleć, że przynoszą coś, czego jeszcze nie znamy.
Bo „tylko zmienność jest niezmienna”.
⸻
EN:
They say people don’t like change.
Change means stepping beyond familiar habits, leaving a place we know. It means entering something new — and everything new is unknown… and can be frightening.
And yet, without change, there would be no progress.
It is precisely by choosing this discomfort that we grow.
When something in our lives shifts — someone or something leaves, transforms, collapses, brightens, flares up, darkens, shrinks or expands — we often believe this state will last forever.
We get used to things. We feel safe in what stays the same.
But there’s no point in denying it — change happens anyway. And nothing can stop it.
Sometimes, when it’s big or sudden, it can break us, shake us, make us lose the will to act…
And still, we cannot avoid it.
So maybe it’s worth thinking that it brings something we have not yet experienced.
Because “the only constant is change.”
#artandtransformation #performativepainting #life
#upcycling
Śmieci… chyba wszystko kiedyś stanie się śmieciem… nawet wielkie dzieła sztuki — po zmianach klimatycznych albo rządowych ;)
Tak serio — każda rzecz cielesna, fizyczna ulega degradacji. Obojętne, ile kosztowała, ile lat już wytrzymała, ile jeszcze potrwa — w końcu ulegnie unicestwieniu.
Współczesny świat, nastawiony na konsumpcję, stawia na szybkość przekazu informacji, zarabianie pieniędzy i zużycie. Kiedyś, gdy kupowało się lodówkę, żarówkę czy buty, miało się je na lata. Teraz psują się szybciej, niż zdążymy o tym pomyśleć.
Co jest w poście? Otóż: sukienka. Sukienka z tak ładnie nazywanej skóry eco, czyli z plastiku, który ma przypominać skórę. Po kilku latach materiał, z którego została wykonana, zaczyna się sypać. To przykre. Jednak dla mnie — w jakiś sposób — piękne.
Przyglądanie się przemijaniu, oswajanie go, dostrzeganie w nim wyjątkowości — to dla mnie też sztuka. Destrukcja może być kreacją, śmieci mogą być sztuką.
A Wy — jak postrzegacie proces przemijania?
EN
Trash… I guess everything will eventually become trash… even great works of art — after climate shifts or political ones ;)
But seriously — every physical, material thing undergoes degradation. No matter how much it cost, how long it has lasted, or how long it was meant to last — eventually, it will cease to exist.
The contemporary world, driven by consumption, prioritizes speed — of information, of profit, of use. There was a time when buying a fridge, a light bulb, or a pair of shoes meant having them for years. Now they break faster than we can even register it.
What’s in this post? A dress. A dress made of so-called “eco leather” — essentially plastic, pretending to be leather. After a few years, the material it’s made of starts to crumble. It’s sad. And yet, to me — in a way — beautiful.
Observing transience, becoming familiar with it, noticing its uniqueness — this too is art for me. Destruction can be creation. Trash can be art.
And you — how do you perceive the process of passing?
#impermanence #materiality #destructionascreation
#artistlife
Trochę mnie tu nie było. Okazuje się jednak, że artystki oprócz sztuki mają też życie 👁️
Dużo się ostatnio działo. Prawie tuż po przeprowadzce pracowni musiałam kolejny raz przeprowadzić się do innego mieszkania. W pewnym momencie życia przeprowadzka to nie „przygoda” i coś nowego, ale męcząca destabilizacja, brak poczucia bezpieczeństwa i ogromny trud.
Marzę… marzę o zwykłej rzeczy, do której powinien mieć prawo każdy i każda: o własnym kącie na ziemi, własnym bezpiecznym miejscu, którego nie będę musiała znów opuszczać, zmieniać…
Kiedyś czerpałam z takich zawirowań – im więcej się działo, tym więcej miałam sił twórczych i kreatywności. Ale już nie teraz. Nastał czas poszukiwania spokoju, czerpania ze „zwykłej” codzienności, czas poszukiwania równowagi, balansu wewnątrz i na zewnątrz.
Mieszkam jednak. Znów tymczasowo, znów zadomowiłam się na chwilę, próbując odnaleźć chociaż na moment poczucie przynależności do miejsca…
EN
I’ve been a bit absent here. Turns out that artists — besides art — also have a life 👁️
A lot has happened lately. Right after moving my studio, I had to move again, this time to another apartment. At some point in life, moving stops being an “adventure” or something exciting — it becomes exhausting instability, a lack of safety, and a huge emotional effort.
I dream… I dream of something very ordinary, something everyone should have the right to: my own little corner of the earth, my own safe place that I won’t have to leave again, change again…
Once I drew energy from all this chaos — the more that happened, the more creative power and ideas I had. But not anymore. Now is the time to search for peace, to draw strength from “ordinary” daily life, to look for balance — inside and outside.
Still, I’m living. Temporarily again, settling in for a moment, trying to find — even just for a second — a sense of belonging to a place… #Artystka #SztukaIZycie #poszukiwaniespokoju
#WOVENTRA
To dla mnie jedna z najważniejszych rzeczy jakie dotąd zrobiłam.
Idźcie więc do @ogrodbotanicznyuw w weekend! Jak @malgorzatakozuchowska_ 💚
Dziękuję Kochana, że byłaś podoświadczać tego co ze mnie i dla Was! Tego co ważne aby odczuwać!
#KPOdlakultury, #NextGenerationEU, #korzyścidlaciebie #funduszeue