4 months ago
Ten rok mnie przeorał…
Nie delikatnie. Nie symbolicznie. Naprawdę.
Były dni, kiedy czułam, że tracę grunt pod nogami.
Że moje ciało woła o uwagę, a ja nie mam już siły go uciszać.
Że emocje nie pytają o zgodę. Po prostu przychodzą. I zostają.
I wiesz co jest najtrudniejsze po czterdziestce?
Że już nie da się udawać.
Nie da się zagłuszyć zmęczenia ambicją.
Nie da się przykleić uśmiechu na pęknięcia.
Ten rok nauczył mnie, że siła nie wygląda jak na Instagramie.
Czasem wygląda jak łzy pod prysznicem.
Jak stawianie granic osobom, które były „od zawsze”.
Jak decyzja, że nie będę już dla wszystkich dobra, jeśli nie jestem dobra dla siebie.
Były momenty, kiedy chciałam się cofnąć.
Zniknąć.
Zrobić pauzę od bycia silną.
Ale zostałam.
Dla siebie.
Dla tej wersji mnie, która w końcu przestała się ratować kosztem własnego zdrowia.
Jeśli jesteś kobietą 40+ i czujesz, że coś w Tobie pęka, posłuchaj mnie uważnie:
to nie jest koniec. To jest moment prawdy.
Prawdy o tym, czego już nie uniesiesz.
I o tym, czego nie musisz.
Ten rok mnie nie uczynił „lepszą wersją”.
Uczynił mnie prawdziwą.
I z tą prawdą wchodzę dalej.
Bez maski.
Bez zgody na półżycie.
Z sercem, które w końcu jest po mojej stronie.
Jeśli to czujesz, to jest też o Tobie.❣️
5
0